biografia
Biografia - wersja pełna
Apostolis Anthimos, przez przyjaciół zwany zdrobniale "Lakis", urodził się 25 września 1954 roku w Siemianowicach Śląskich. Rodzice - imigranci z Grecji - poznali się w Polsce i osiedlili w Katowicach-Piotrowicach, niebawem przeprowadzając się na Koszutkę. Tam dorastał i stawiał pierwsze kroki w świecie muzyki.
Matka lubiła tańczyć i śpiewać, a jej brat prowadził orkiestrę mandolinistów. On dał mi banjo. Siedem, może osiem lat miałem. Zacząłem brzdękać, ale banjo mi upadło i je zniszczyłem. Potem dał mi taką siedmiostrunową gitarę, ruską. Chciałem grać. Jak miałem około 12 lat, ojciec pracował na kolei i został jeszcze tłumaczem - przyjeżdżały delegacje z Grecji wśród górników, pomagał im tłumaczyć, dorabiał sobie i dostawał trochę pieniędzy. Widzieli, że chcę grać, więc pojawił się profesor muzyki. Przychodził do domu i uczył mnie grać na gitarze. Ja specjalnie jednak nie lubiłem nut i wolałem grać na podwórku, z kolegami. Profesor zakończył edukację stwierdzeniem: "zdolny ale leń, szkoda pieniędzy na niego".
W szkole podstawowej zaczął grywać na akademiach, szkolnych uroczystościach. Pojawiały sie pierwsze składy, w których zaczął występować. Tradycje grania na szkolnych imprezach kontynuował zresztą w szkole zawodowej, do której poszedł po skończeniu podstawówki. W końcu jednak muzyka przeważyła i zrezygnował z planów bycia inżynierem. Nieco wcześniej, na jeden z wieczorków muzycznych w szkole zaprosił muzyków, którzy grali już wówczas na potańcówkach, "Fajfach" w kawiarni "Santos" - wśród nich byli m.in. Janusz Hryniewicz, Jerzy Piotrowski, Irek Dudek, Roman "Pazur" Wojciechowski, Maciej Radziejewski. W tym czasie założył także swój zespół - Fatum - w którym udzielał się m.in. Jacek Gazda (później Niemen Aerolit i Śląska Grupa Bluesowa) oraz Jan Błędowski (później Krzak, bardzo dobry przyjaciel Apostolisa z "podwórka"). Po rozpadzie Fatum Apostolis coraz częściej pojawiał się w klubie "Elektromontaż", gdzie czasami występował jako członek kompletowanych "na gorąco" składów. W 1970 roku wyjechał na wczasy do Międzyzdrojów i w Świnoujściu zobaczył koncert grupy Breakout, gdzie na gitarze basowej grał wówczas Józef Skrzek...
Wtedy poznałem Józka i się nim bardzo zafascynowałem, jak zagrał na basie i zaśpiewał Zeppelinów. Błyszczał tam. Tak mi się zachciało z nim grać... i to pół roku później nastąpiło. Siostra Piotrka Paterki załatwiła mi spotkanie u Józka i akurat był tam Keta (Jerzy Piotrowski), jeszcze jacyś inni ludzie - w domu Józka. Ja przyszedłem z organkami. Józek zagrał na pianie, ja na organkach i pamiętam, że to dobrze wyszło. To był 1970 rok. Ja wtedy miałem już drugi zespół, ze starszymi muzykami. W Dąbrówce Małej znaleźliśmy Dom Kultury, były tam jakieś graty i tam się grało. Zaprosiłem Jóżka i Jurka na jam-session. Przyjechali i zaczęliśmy rozmawiać. Józek nie grał, chciał tylko posłuchać, ja grałem z chłopakami. Z tego, co później inni mi mówili, był zafascynowany. Wziął mnie do pianina, które tam stało i zaczął mnie przesłuchiwać: "zagraj to, zagraj tamto". Czułem, że jest indywidualistą, ma siłę i mogę się od niego czegoś nauczyć. Na koniec powiedział, że bierze mnie na miesiąc próbny. Potem był telefon, spotykaliśmy się i on mówi: "ćwicz, ćwicz". No to ja brałem gitarę i ćwiczyłem. Jak ktoś mówi do mnie "ćwicz", to ja oddaję się temu bez granic. Wtedy było mnie widać na wszystkich przystankach (śmiech).
Trio Silesian Blues Band powstało na początku 1971 roku - w jego składzie obok Apostolisa (gitara) i Józefa (gitara basowa, harmonijka ustna, fortepian) znalazł się także Jerzy Piotrowski (perkusja). Zaczęli intensywnie koncertować na Śląsku, latem 1971 r. wyjechali do Zakopanego, gdzie występowali w tamtejszym Non-Stopie, wspólnie z krakowskim zespołem System. O zespole zaczynało być głośno, zaczął się nim interesować Franciszek Walicki - "ojciec polskiego big-beatu". Dokonali pierwszych nagrań radiowych (trzy utwory zarejestrowane w PR Katowice, taśma niestety zaginęła). Jesienią 1971 r. muzykami Silesian Blues Bandu zaczął interesować się Czesław Niemen, który właśnie kompletował nowy zespół. Kolejno zapraszał do współpracy Józefa Skrzeka, Jerzego Piotrowskiego i - na końcu - Apostolisa. W ten sposób całe trio, uzupełnione o dwóch muzyków free-jazzowych, Andrzeja Przybielskiego (trąbka) i Helmuta Nadolskiego (kontrabas), zaistniało jako Grupa Niemen i w styczniu 1972 roku ruszyli na tournee po Niemczech, gdzie grali jako support dla Jack Bruce Group. Zarejestrowali też album "Strange Is This World". Kolejne miesiące przyniosły szereg występów w Polsce i Europie, nagranie dwóch płyt dla Polskich Nagrań ("Niemen vol. 1" oraz "Niemen, vol. 2") i wreszcie prestiżowy występ podczas festiwalu Rock And Jazz Now poprzedzającemu Igrzyska Olimpijskie w Monachium w 1972 roku. Grupa Niemen wystąpiła tam m.in. obok Mahavishnu Orchestra oraz Dynasty - Charlesa Mingusa.
Do McLaughlina od razu poleciałem, z tłumaczem... brzdąkaliśmy coś razem, on mnie pobłogosławił, był wtedy na biało ubrany. Potem był jam w jakimś klubie, McLaughlin siedział parę stolików dalej i pił piwo. Miałem pecha, bo wcześniej grałem na gitarze, Józek na pianie, Keta na bębnach, a jak wchodził Mingus grać na basie, to przyszedł właściciel gitary i powiedział, że musi iść. Tak więc nie zagrałem z Mingusem. Co ciekawe, po tym festiwalu, po czterech, pięciu latach spotykałem ludzi na ulicy, muzyków, którzy mi gratulowali. Takie to było granie, którego jeszcze nie słyszeli wtedy. Myśmy w trio grali, Józek też na skrzypcach coś kombinował, a Czesław na klawiszach. Pamiętam też, że wszyscy technicy byli zafascynowani, mieliśmy wtedy straszną energię do gry. Graliśmy lepiej od Bruce'a. On miał jakiegoś bębniarza, gitarzystę i saksofonistę i wciąż szukał, a my już byliśmy dopracowani i zwarci.
W 1973 roku Grupa Niemen zarejestrowała swój ostatni album, "Ode to Venus", by latem ulec rozwiązaniu. Niemen poszedł swoją ścieżką, formując niebawem Aerolit (na kolejnej płycie po "Ode to Venus" - "Mourner's Rhapsody" Apostolisa zastąpił John Abercrombie), a Silesian Blues Band powróciło do swojej nazwy, skracając ją niebawem do SBB. Na przełomie 1973/74 z zespołem krótko współpracował Jan Błędowski (skrzypce). Z początkiem 1974 roku kariera SBB zaczęła nabierać tempa - Franciszek Walicki zajął się organizacją koncertów zespołu, pomagał w jego promocji. Już w marcu grupa zagrała tournee po Polsce u boku Locomotiv GT, a miesiąc później zarejestrowała na żywo w warszawskiej "Stodole" swój debiutancki album, będący pierwszym rockowym albumem "live" nagranym w Polsce. Wielkie zainteresowanie ze strony publiczności objawiło się podczas festiwalu Opole '74, gdzie publiczność nie chciała przez długi czas wypuścić SBB ze sceny. Debiutancki LP wyprzedany został błyskawicznie i na czarnym rynku osiągał niemal dziesięciokrotne przebicie w cenie! Pozycja SBB stawała się ugruntowana - zarówno w Polsce, jak i w Czechosłowacji, na Węgrzech, w Austrii, w Finlandii, w NRD... Z czasem SBB stawało się znane na Zachodzie Europy. Kolejne albumy były dobrze przyjmowane - zarówno te wydane w Polsce ("Nowy horyzont", "Pamięć", "Ze słowem biegnę do ciebie"), w Czechosłowacji ("SBB", tzw. "Wołanie o brzęk szkła"), jak i na Zachodzie ("Follow My Dream", "Welcome"). Podobnie było z koncertami, których SBB dawało coraz więcej. W 1978 wystąpili na kilku renomowanych festiwalach europejskich, z Roskilde (u boku Boba Marleya i Elvisa Costello) na czele. Ponadto SBB rejestrowało wiele muzyki w studiach radiowych - została ona wydana dopiero po latach (boxy "Anthology 1974-2004" oraz "Lost Tapes"), odkrywając niezwykłe perełki (zarówno rozbudowane, progresywne formy z jakich SBB było zawsze znane, krótkie, chwytliwe miniaturki, jak i nagrania z zaproszonymi muzykami - Tomaszem Stańko, Tomaszem Szukalskim, Andrzejem Przybielskim oraz Helmutem Nadolskim). W 1979 roku SBB stało się kwartetem, poszerzonym o drugiego gitarzystę, Sławomira Piwowara (ex-Niemen Aerolit).
To była wielka energia. Szkoda, że mieliśmy na początku takie robocze graty. Graliśmy na jakichś robionych składankach i to wszystko brzmi jak... A tu wszyscy tacy zachwyceni. Ja i Józek mieliśmy gitary Mayonesa, gryfy się ciągle wyginały. Keta grał na Ludwigach - wywiózł z kraju Everplaya, a przywiózł Ludwiga. Józek miał tylko Davolisint i na fortepianie grał. (...) Byłem ciężki do studia, z tego względu na płytach zawsze mniej mnie było. Zawsze wolałem koncerty. Natomiast w studiu siedziałeś i nagrywało się takie pierdoły. Po prostu (śmiech). Wiesz, były zróżnicowania klimatów. Były nagrania z Szakalem i Tomkiem Stańko, to było dużo różnych, improwizowanych spraw. Zagrałem dwa akordy, Stańko improwizował, Józek bas, Jurek rytm - i szło.
W lutym 1980 r. nagrali ostatni studyjny album, "Memento z banalnym tryptykiem", zawierający jedną z najważniejszych solówek w historii polskiego rocka - wykonaną właśnie przez Apostolisa. Grupa przetrwała do listopada 1980 r. rozwiązując się po jesiennej trasie po RFN. Apostolis zaczął wtedy działać samodzielnie, współpracując m.in. z Dżemem (solo gitary w legendarnym "Pawiu") oraz z Krzakiem (brał udział w trasach koncertowych i nagraniach radiowych, później współpracował z grupą przy nagraniach albumu "Krzak'i"). Niebawem wyjechał do Grecji, gdzie zaczął działalnośc muzyczną - koncertował w klubach, zaczął nawiązywać nowe znajomości. Zastąpił Wojciecha Waglewskiego podczas trasy grupy Osjan po Grecji. Pojawiał się jednak w Polsce - przede wszystkim na zaproszenie Tomasza Stańko, z którym zaczął regularnie współpracować, rejestrując płyty "C.O.C.X.", "Lady Go" oraz "Peyotl - Witkacy". Zaprosił także Stańkę (oraz Janusza Skowrona) do Grecji, gdzie wspólnie z nim zrealizował album "Chameleon". Ponadto współpracował ze znanymi muzykami greckimi - m.in. Vangelisem Katsoulisem, Georgem Dalarasem czy Papadopoulosem Thimiosem, koncertując z nimi i nagrywając. Z Dalarasem zwiedził niemal cały świat, występując w USA, Ameryce Południowej i Afryce Południowej. W końcu lat '80 sporadycznie pojawiał się w Polsce, przyjeżdżając głównie na zaproszenie Tomasza Stańko.
W 1991 roku SBB wystąpiło podczas sopockich "Trzech Dekad Rocka", a dwa lata później wzięli udział w dużym koncercie w Spodku na rzecz dzieci Śląska. Te pojedyncze próby powrotu przypięczetowano w 1994 roku trasą po Polsce oraz wyjazdem do USA na tournee po klubach polonijnych. Kilka miesięcy wcześniej, w lutym 1994 roku Apostolis pojawił się w Nowym Jorku, gdzie zarejestrował swój debiutancki LP. Z pomocą Marka Komara do jego nagrania zaprosił muzyków związanych z Pat Metheny Group (Paul Wertico, Jim Beard, Matt Garrison, Gil Goldstein), w jednym z nagrań gościnnie wystąpił także Sugar Blue (harmonijka ustna, znany m.in. ze współpracy z Stanem Getzem, Muddy Watersem i z The Rolling Stones). Płyta ukazała się później w Polsce pod tytułem "Days We Can't Forget" (wznowiona w 2004 i ponownie w 2006 roku).
W 1993 roku przyjechałem nieco wcześniej przed koncertem w Spodku, bo Marek Komar powiedział mi, że Pat Metheny ma jam w warszawskim Akwarium. Ja się tam wmieszałem i zagrałem na bębnach. Grał też Jim Beard, Gil Goldstein... Bardzo się Patowi podobało moje granie, spotkałem się z nim później w Nowym Jorku, puściłem mu moje nagrania i zaproponowałem, żeby zagrał na mojej płycie - przynajmniej jeden numer. Powiedział, że chętnie, ale płyta wyszła by po czterech latach, bo miał ustalone kontrakty... Dodał, że "jak ty grasz tak na gitarze, na co Ci jestem potrzebny?". Po tym warszawskim jam-session wspominał o mnie w wywiadach radiowych. To był dla mnie doping. Później Marek Komar zadziałał, dał pieniądze i zorganizował sesję w Nowym Jorku. Przez dwa dni próby były, wszystko było przygotowane. Zysku nie było, płytę i tak nagrywałem tylko dla siebie, nie dla pieniędzy. Chciałem mieć potwierdzenie, że mogę z tymi muzykami pograć. Każdy człowiek chce, postępuje, chce iść trochę dalej. W końcu jak pojechałem do Stanów, tak byłem stremowany, że nie mogłem zagrać. Po prostu nie mogłem... a później była trasa SBB w Stanach.
Tournee po USA skończyło się tym, że Jerzy Piotrowski pozostał w Stanach na stałe, SBB ponownie uległo rozwiązaniu, a Apostolis wrócił do Grecji, kontynuując działania solowe i sesyjne. Sformował swoje własne trio Trias, z którym występował także w Polsce (również w składzie poszerzonym o Jorgosa Skoliasa jako wokalistę), rejestrując nawet w Krakowie album "Theatro". W 1998 roku SBB powróciło na scenę z Mirkiem Muzykantem jako perkusistą. Apostolis pogodził czas pomiędzy SBB a Trias, występując na niektórych scenach równolegle, w dwóch składach - tak było m.in. na jubileuszowym koncercie SBB w Siemianowicach Śląskich oraz w grudniu 1999 r. w niemieckim Waltrop, gdzie skład Skrzek-Antymos-Muzykant zagrał po raz ostatni. Brak muzycznego zrozumienia na linii Apostolis-Mirek doprowadził do rozwiązania tego składu, a gdy niebawem pojawiła się propozycja nagrania płyty live w Niemczech, rolę perkusisty zaproponowano Paulowi Wertico. W ten sposób w maju 2000 roku Wertico dołączył do SBB, stając się perkusistą zespołu do dnia dzisiejszego. Rok 2001 wypełniło duże tournee obejmujące Polskę, Czechy, Węgry i Niemcy. Jesienią 2001 roku grupa nagrała pierwszy od 1980 r. album studyjny - "Nastroje". Kolejne lata to występy m.in. w Polsce, ale i w Rosji (pierwszy raz w karierze zespołu), bardzo dobrze i ciepło przyjęta trasa wiosną 2004 roku oraz szereg wydawnictw związanych z zespołem, zarówno archiwalnych (22-płytowy box "Anthology 1974-2004", 9-płytowy box "Lost Tapes", DVD "Szczęśliwi z miasta N." i "Follow My Dream" oraz książka dokumentująca dzieje zespołu - "Wizje"), jak i nowych (album "New Century" oraz DVD "Live In Theathre"). Ostatnio (marzeec 2006) zespół wystąpił jako gwiazda na festiwalu Baja Prog w Meksyku, gdzie "rozgrzewką" przed SBB była grupa Marillion!
Ostatnie lata to nie tylko działalność z SBB. To także własne trio - Apostolis Anthimos Trio, w którym oprócz Lakisa występują Krzysztof Dziedzic (perkusja) oraz Robert Szewczuga (gitara basowa, kontrabas) oraz wznowienie współpracy z Tomaszem Stańko (CD "Wolność w sierpniu"). Apostolis Anthimos Trio koncertują regularnie w całej Polsce i poza jej granicami (Czechy, Węgry). W 2005 Apostolis zarejestrował swój drugi solowy album, "Back To The North" (Anthimos, Wertico oraz Marcin Pospieszalski), który ukazał się z poczatkiem 2006 roku i zyskał bardzo pochlebne recenzje, zarówno w fachowej, jak i codziennej prasie - a także niezywkle ciepłe przyjęcie ze strony słuchaczy. W ślad za wydaniem albumu ruszyły kolejne koncerty Apostolis Anthimos Trio, z których bedzie można spodziewać się niebawem płyty live. Rok 2007 to utworzenie Apostolis Anthimos Quartet, kolejne występy w trio, kwartecie oraz gościnnie z Drum Freaks Milo Kurtisa. To również plany nagrania nowej płyty. Zarówno solowa działaność Apostolisa, jak i współpraca z SBB trafia obecnie na dobry czas i miejmy nadzieję, że czas ten będzie trwał jak najdłużej.
» wróć do góry
